poniedziałek, 30 maja 2016

Maleńczuk zdradza śpiew

Czego można spodziewać się, sięgając po płytę Maleńczuka? Jeśli wziąć pod uwagę jego wcześniejsze dokonania, że zaskoczy nas nutą sarkazmu, dystansu do świata, głębokością tekstów, dużą dawką jego charakterystycznego głosu. Jednak w tej płycie wszystko jest inne. No może oprócz sarkazmu, którym ocieka wręcz cała płyta. Czy taka jego dawka jednak nie przelewa czary atrakcyjności. Tu zdania mogą by podzielone.

Na pewno ogromnym zaskoczeniem jest fakt, że Maleńczuk pozwala nam się tu odkryć w zupełnie nowej roli. Akustyczny bluses, hard rock, metal, pop rock, elektronika- żadnego z tych stylów, w których dał się poznać, na tej płycie nie usłyszymy. Usłyszymy za to jazz. Jazz, w który zaangażował się całym sobą. Bo nie tylko można usłyszeć, jak śpiewa, ale też, jak gra.

Ci, co kochają jego głos, będą zawiedzeni. Jest go mało. A już jak na lekarstwo tej charakterystycznej dla niego tonacji. Znacznie więcej za to gra...na saksofonie. Ba! Nawet pochwalił się na płycie solówką. Jak mu wyszło? Dla mnie Ok. Ale nie taki Maleńczuk mi odpowiada. Wolę, jak chrypie na scenie, gdy nadaje śpiewanym słowom nowy wymiar, płynący z nieprzeciętnej osobowości.

Jazz for Idiots to płyta pomiędzy ambitnym graniem, a komercją. Ale dość dobrze wyważona.

poniedziałek, 9 maja 2016

Dobre popowe brzmienie

Po dwudziestu latach kariery Marcin Kindla decyduje się podziękować swoim fanom, wydając specjalną płytę. Specjalną, bo z jednej strony zawierającą materiał studyjny, a z drugiej-zapis koncertu. To nie mój czas? To jego czas. I doskonale słychać to zarówno w tekstach, jak i w muzyce.
Płyta utrzymana jest bardziej w nostalgicznym, ale też i nie przytłaczającym nastroju. Promujący ją singiel oddaje w pełni charakter tego, czego można spodziewać się po całej płycie. Nie tylko teksty są tu głębokie i w pewien sposób wyrafinowane, ale i muzyka nie pozostawia nic do życzenia. Niewątpliwy wpływ na jej brzmienie miała współpraca z wybitnym światowym gitarzystą, Neilem Taylorem. Grał dla Robbiego Williamsa, a teraz zagrał dla Kindli.


Jeśli ktoś uważa, że trzymając się stylu popowego artysta nie może się rozwinąć, to jest w błędzie. I Kindla jest tego najlepszym dowodem. Zaskakuje swoją dojrzałością i nutą świeżości. To nie jest odgrzany kotlet. To coś zupełnie  nowego. Modne brzmienie, niezwykły klimat. Jeśli ktoś wie, czym jest dobry pop, to z pewnością doceni twórczość Kindli i jego najnowszą płytę. Jest w niej kilka naprawdę genialnych utworów i kilka bardzo dobrych. Dlatego warta jest polecenia.

piątek, 29 kwietnia 2016

Imany - głos, który pokochacie

Imany, podobnie jak Zaz, jest uważana za jedno z największych odkryć francuskiej sceny muzycznej na przestrzeni ostatnich lat.

Wokalistka przeszła bardzo ciekawą drogę do sławy. Zanim zajęła się muzyką planowała karierę sportową  - trenowała skoki wzwyż.  Sukcesy osiągała  takżejako modelka jednej z najbardziej prestiżowych nowojorskich agencji. Okazało się, że wszystko czego dotknie Imany zamienia się w platynę. Jej debiutancki album "The Shape of a Broken Heart" wydany w 2011 roku osiągnął status platynowej płyty we Francji, Grecji i Polsce. Nie mniejszym sukcesem cieszył się drugi krążek artystki, zatytułowany „Sous les jupes des filles”.

 Premiera trzeciej płyty zaplanowana jest na 29 kwietnia 2016 roku, a album promuje singiel zatytułowany „There Were Tears”. Utwór jest swoistym hołdem oddanym Nelsonowi Mandeli. Został napisany dzień po jego śmierci i jest zapisem wyimaginowanej rozmowy Mandeli z młodymi ludźmi, podczas której zwierza się on ze swoich obaw i problemów. Jeśli cała płyta będzie prezentowała tak wysoki poziom jak promujący ją singiel, to bardzo prawdopodobne, że wyznaczy ona zupełnie nową jakość dla muzyki pop-rockowej.

Luxtorpeda - my was i tak dalej...

„Mywaswynas” to czwarty studyjny album poznańskiego zespołu Luxtorpeda. Zabierając się za pracę nad nową płytą grupa zapowiadała, że nie będzie stronić od eksperymentów i nie wie, jaki kształt przybierze ich najnowszy krążek. Dziś już wiemy - to nadal stara, dobra Luxtropeda, która jednak świadomie konstruuje swoją twórczość, nie wpadając w pułapkę gigantów rocka, którzy niczym Uroboros zjadają własny ogon.

W warstwie muzycznej wciąż dominują ciężkie riffy Roberta Friedricha, których nie sposób pomylić z czymś innym. Sekcja rytmiczna również nie zawodzi i pozostaje nieokiełznana - tak, jak na poprzednich albumach. I choć kawałki wciąż są bardzo dynamiczne, to czuć, że drzemie w nich wiele niezagospodarowanej jeszcze energii i drugie życie uzyskają dopiero na koncertach.

Teksty, jak już przyzwyczaiła nas Luxtorpeda, są bardzo zaangażowane i odważne. Jeśli szukacie pustosłowia i śpiewania o niczym, to na tej płycie z pewnością tego nie znajdziecie.  „Mywaswynas” to płyta, która z całą pewnością nie rozczaruje wiernych fanów Luxtorpedy, a dzięki delikatnym eksperymentom z brzmieniem oraz świetnym tekstom może być doskonałym wstępem do zapoznania się z twórczością grupy.

piątek, 25 marca 2016

Małpa mówi

Raper Małpa od siedmiu lat nie wydał żadnej płyty. Po doskonale przyjętym debiutanckim albumie „Kilka numerów o czymś” artysta zamilknął. Krytycy i fani nie do końca rozumieli, dlaczego tak się stało – przecież Małpa był zdeterminowanym muzykiem, pierwszą płytę wydał samodzielnie. Wbrew pozorom raper wiedział doskonale, co chce osiągnąć. Przez siedem lat zbierał powoli materiał. Nie spieszył się, postawił na spokojny proces twórczy. Dzięki temu ukazał się przepełniony rozmaitością, bardzo ciekawy krążek.

Płyta może wydawać się nieco „porwana”, jednak jest to celowe działanie autora. Małpa
jest chaotyczny i za takiego chce uchodzić. Teksty są bardzo dynamiczne i oscylują wokół wielu tematów – a przede wszystkim portretują samego Małpę. Emocje i charyzma, które wyłaniały się z pierwszej płyty, są obecne także na nowej. Może nawet w zwiększonym natężeniu. Album jest świadomie komponowany, Małpa nie pozwala sobie na słabsze momenty. Solidny krążek świadczący o dobrej jakości polskiego rapu. Oryginalny, porywający, bardzo charakterystyczny wers Małpy powinien przypaść do gustu nawet wymagającym miłośnikom stylu.

czwartek, 10 marca 2016

Kaliberr 44 znów w naTARCIU

„Ułamek tarcia” to czwarta płyta katowickiego zespołu Kaliber44. Samego Kalibra nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Joka, abradAb i Magik uznawani są za pionierów polskiego hip-hopu. Dla popularyzowania tego gatunku muzyki zrobili równie dużo co Bogna Świątkowska czy Sławomir Jabrzemski. Sam tytuł płyty nawiązuje do historii zespołu. Pochodzi z kultowego dzisiaj kawałka „Usłysz mój głos” Piotra „Magika” Łuszcza : "Bo ta muzyka to ułamek tarcia/ Między naszym, ziemskim wymiarem/ A czymś więcej, czymś dalej".

Pomimo tego, iż od premiery ostatniej płyty minęło szesnaście lat, tarcie wciąż pozostało, a poziom najnowszej płyty nie odstaje nawet na milimetr od tych klasycznych pochodzących z końca lat dziewięćdziesiątych. I choć w stosunku do poprzednich krążków na pierwszy plan zdecydowanie wybija się abradAb, nie jest to wadą. Doskonale uzupełnia się on z wokalami Joki, który w wielkim stylu powraca na polską scenę hip-hopową. Sama warstwa muzyczna została świadomie osadzona w klimatach lat dziewięćdziesiątych, nawiązując do klasycznej nowojorskiej szkoły. Brzmienie jest bardzo selektywne i czyste. I o ile  warstwie tekstowej złośliwi mogliby zarzucić, że najnowsza płyta zbyt mocno przypomina solowe produkcje abradAba, to pod kątem producenckim płyta wybija się ponad wysoko ustawione standardy.

Dla każdego fana Kalibra jest to pozycja obowiązkowa, a dla tych, którzy dorobku tej kultowej grupy nie znają, będzie do niego doskonałym wprowadzeniem.

poniedziałek, 29 lutego 2016

Super jest ten Batman

Muzyka filmowa od zawsze cieszy się ogromną popularnością. Płyty, na których znajduje się ścieżka dźwiękowa ze znanych filmów rozchodzą się na ogół jak świeże bułeczki. Tym razem miłośnicy muzyki filmowej dostają do rąk płytę z muzyką z filmu „Batman V Superman: Dawn Of Justice (Świt Sprawiedliwości)”.

Już to, kto pracował nad muzyką jest najlepszym powodem do tego, aby po tę płytę sięgnąć. Słynny Hans Zimmer, który tworzył ścieżkę dźwiękową między innymi do słynnego „Gladiatora” jest najlepszą reklamą i gwarantem tego, że muzyka znajdująca się na płycie będzie po prostu genialna. Tym razem współpracował z nim Junky XL, który również zajmuje się muzyką filmową.

Współpraca muzyków przy tej płycie to nie pierwsza ich wspólna praca. Zdarzyło im się już razem pracować przy ścieżce dźwiękowej do takich projektów, jak „Mroczny rycerz” czy „Man of Steel”. Zarówno wtedy, jak i teraz efektem współpracy jest genialna muzyka, która po prostu wciska w fotel.

Muzyka zachwyca od pierwszych taktów. Słuchając kolejnych utworów, przed oczami pojawia się świat, który za pomocą taktów udało się muzykom wyczarować.

Rozmarzyć się z Anią

Ania Dąbrowska może pochwalić się już ugruntowaną pozycją na polskim rynku muzycznym. Regularnie do sklepów trafia kolejna jej płyta, która doskonale wpada w ucho i zachwyca miłośników dobrego brzmienia. Nie inaczej jest z płytą zatytułowaną „Dla naiwnych marzycieli”.

Proces powstawania płyty trwał aż pół roku. Nagrywana była w czterech studiach znajdujących się na terenie Warszawy. Udział w pracach nad nią wzięło aż kilkunastu muzyków. Sama Ania podkreśla, że podczas pracy nad tym albumem uczyła się produkcji muzycznej. W związku z tym wszystkiego chciała spróbować i wszystkiego chciała dotknąć. Dlatego trwało to tak długo.

Płyta jest niezwykle subtelna, a muzykę, która się na niej znalazła można określić jako elegancką. Nie zabrakło tutaj gitary akustycznej, ale o wiele bardziej zaskakujące są partie fortepianowe oraz flet. Dzięki temu muzyka nabrała niesamowitej lekkości i stała się prawdziwym wyjątkiem na polskim rynku muzycznym.

Bez wątpienia głos Ani, który można na płycie usłyszeć pełen jest marzycielskiego tonu. Z całą pewnością to płyta, przy której można oddać się marzeniom.

środa, 13 stycznia 2016

Bumerang Korteza

Kortez to muzyk,  który posiada odpowiednie przygotowanie, jest wyedukowanym muzycznie pianistą, gra na puzonie. Dzięki temu można powiedzieć, że rzeczywiście jest to muzyk, który swoimi umiejętnościami może niektórych rzeczywiście zachwycić. Obecnie w sprzedaży mamy płytę od tego muzyka pod tytułem Bumerang. Jest to ciekawy krążek, który staje się wynikiem działań muzyka, który zdecydował się obok swojego grania dołączyć również śpiew. Jak się okazuje w ten prosty sposób wchodzi dużo szerzej na rynek muzyczny i może wielu zainteresowanych ciekawą muzyką zachęcić.

Płyta utrzymywana jest w tonie muzyki pop, dzięki czemu wpisuje się w gust rzeczywiście wielu słuchaczy i to sprawia, że rzeczywiście jest popularna. Kortez jak się okazuje oprócz tego, że posiada odpowiednie umiejętności w zakresie gry na instrumentach to okazuje się być także przygotowanym do tego, by swoim głosem umilać czas osobom, które cenią sobie ciekawą muzykę. W sumie na krążku znajduje się 10 nowych utworów, które przygotowane zostały przez kompozytora. Można więc powiedzieć, że rzeczywiście ten krążek przygotowany jest  przez Korteza od samego początku do końca a to oczywiście będzie najlepszą szansą na ocenę umiejętności tego muzyka.

wtorek, 5 stycznia 2016

Pierogowy song

The Sea You Later to nowa płyta od zespołu The Dumplings, który ma już w naszym kraju dość duże grono zwolenników i okazuje się, że jego muzyka rzeczywiście się podoba. Trzeba powiedzieć, że nowy krążek pokazuje także nowe oblicze tego zespołu i jest rzeczywiście czymś wyjątkowym. Przede wszystkim to krążek, który wprowadza nową muzyczną jakość od tego zespołu. Nadal jednak utrzymane jest wszystko w ramach muzyki w stylu pop i rock, co przypadło do gustu wszystkim odbiorcom, którzy wcześniej już chcieli sięgać po utwory tego zespołu.

Jednak nowa płyta to nowa jakość i właśnie taki cel postawił sobie zespół, który postarał się o przygotowanie nowych utworów, które rzeczywiście mogą wzbudzić zainteresowanie słuchaczy. Jak zapewniają twórcy na płytę pracował cały zespół i to właśnie pokazuje, że jest to ich wspólna kompilacja, do której musieli razem mocno się przyłożyć. A ta współpraca według zespołu ma być gwarancją wyjątkowości tego krążka, który udało się przygotować. W sumie na płycie znajduje się 11 utworów i można powiedzieć, że każdy kolejny utwór przynosi nam nowe ciekawe dźwięki.

wtorek, 29 grudnia 2015

Kalejdoskop Coldplay

„Ghost Stories”, poprzednie wydawnictwo tej brytyjskiej formacji, zostało odebrane w sposób entuzjastyczny i fani byli niezwykle podekscytowani, kiedy pojawiły się przecieki o nadchodzącym wielkimi krokami kolejnym albumie Coldplay. Nie trzeba było długo czekać, ponieważ niecałe 18 miesięcy po poprzednim wielkim sukcesie pojawił się kolejny, zatytułowany „A Head Full of Dreams”.

Już od jakiegoś czasu możemy cieszyć się singlem zapowiadającym cały album, czyli „Adventure of a Lifetime”. Jego odbiór nie był aż tak jednogłośnie pozytywny, ale pokazał, że najnowszy krążek kwartetu będzie równie energetyczny, co poprzednie wydawnictwo, a do tego zapowiadał pojawienie się na nim całej plejady gwiazd. Ta obietnica jak najbardziej spełniona, gdyż gościnnie można tutaj usłyszeć miedzy innymi Beyonce oraz Merry Clayton. To oczywiście tylko dwa pierwsze z brzegu nazwiska, bo sław jest tutaj znacznie więcej.

Istotną informacją jest również to, że w tej chwili nie trwają prace nad kolejna płytą, co jest informacja jednej strony złą, ale z drugiej strony, jest to zapowiedź wielkiego tournee, na które panowie wybierają się już z początkiem 2016 roku. Wszystkie miasta koncertowe nie zostały jeszcze ustalone, więc można mieć nadzieję.

Płyta z pewnością umili długie zimowe wieczory i przyda się na karnawałowe imprezy!

czwartek, 10 grudnia 2015

Regge Popek

Gang Albanii to prawdziwy ewenement na polskiej scenie muzycznej. Jego pojawienie się przypomniało schowane gdzieś w odmętach pamięci starszych słuchaczy rapu przeboje Nagłego Ataku Spawacza, ale porównywanie ich do tej formacji byłoby tak naprawdę pomysłem bardzo nietrafionym. NAS był bowiem grupką przyjaciół, którzy chcieli wykrzyczeć najbardziej szalone i obrazoburcze pomysły, jakie im się po głowach kołatały. Gang Albanii to osoby doświadczone na scenie rapowej, ludzie z prawdziwymi sukcesami, którzy kiedyś robili naprawdę dobre rzeczy. Nie jest to bynajmniej sugestia, że „Królowie życia” to coś niedobrego. Wręcz przeciwnie, ale jest to zabawa stylami oraz dało idący eksperyment, który w pewnym momencie wymknął się chyba trochę spod kontroli.

 Niezależnie od wszystkie dookoła wydawnictwa, sama muzyka jest zaskakująco dobra, a w tym wypadku dodatkowo dostajemy krążek z nowymi aranżacjami wykonanymi w stylistyce reggae/alternative. Warto podkreślić, że udział w przedsięwzięciu biorą prawdziwe instrumenty muzyczne, co na takich płytach jest nie tyle rzadkością, co zwyczajnie ewenementem. Lider formacji, Popek, znany jest jednak ze swojego zamiłowania do eksperymentów muzycznych, więc aż tak strasznie zdziwieni być nie możemy. Warto posłuchać!

wtorek, 24 listopada 2015

Muzyka łączy świat

„Muzyka czterech stron świata. Volume 2” to kolejne muzyczne przedsięwzięcie Polskiego Radia.
Krążek zawiera utwory znanych, lubianych i cenionych artystów. Są to: Justyna Steczkowska, Martina M., Dorota Miśkiewicz, Maria Sadowska, Krystyna Stańko oraz Cesaria Evora.
Bohaterkami albumu są kobiety. Muzyka także kobieca, przesycona delikatnością, subtelnością, wręcz nieuchwytna.

Na krążku znalazły się utwory znane, lubione i cenione. Są to piosenki, które poza piękną muzyką, wypełnione zostały wymownym tekstem. Nie bez znaczenia jest także muzyczna interpretacja tekstów – autorki starają się uwypuklić najważniejsze elementy każdego dzieła, mobilizując tym samym odbiorcę do głębszej analizy sensu.

Słowa proste i jednocześnie bardzo wymowne.
Każda wokalistka ma własny styl, własny sposób postrzegania świata i jego interpretacji. Różnice widoczne są w muzyce, aczkolwiek jest coś, co łączy wszystkie kobiety, różniące się nie tylko preferencjami i stylem muzycznym, ale także wiekiem. Każda z nich pragnie zmobilizować odbiorcę do pozytywnego spojrzenia na świat, umiejętności czerpania radości z rzeczy małych i błahych.

środa, 11 listopada 2015

Bursztynowa Iza

Izabela Trojanowska to wokalistka, która urzeka pięknym głosem i niezwykłą interpretacją wykonywanych utworów.

Godnym uwagi i polecenia krążkiem jest „The Very Best Of Izabela Trojanowska”. Album ukazał się z serii „Bursztynowa kolekcja Empik”. Znaleźć tu można największe i najpiękniejsze hity artystki.
Izabela Trojanowska na muzycznej scenie czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Można się było o tym przekonać wielokrotnie. Piękny, czysty głos, nietuzinkowa uroda i wyjątkowa charyzma to główne cechy, dzięki którym artystka stała się ulubienicą milionów ludzi.

Na krążku znalazły się największe przeboje, które artystka nagrała solo, m.in. „Czego dziś chcę”, „Więcej niż życie”, „Karmazynowa noc” itp.
Utwory miłe, lekkie i przyjemne. Łatwo wpadają w ucho, są dźwięczne i kojące jednocześnie.
Mimo upływu lat wciąż cieszą się popularnością.

Na uwagę zasługuje także strona tekstowa, która w zamyśle miała stanowić optymistyczną interpretację świata i życia. Nietrudno zauważyć jednak głębszy sens utworów, swoiste drugie dno.
Wokalistka stara się zmobilizować odbiorców do refleksji i przemyśleń, zapewniając im jednocześnie optymalną dawkę rozrywki i zabawy.

piątek, 23 października 2015

Sentymentalnie i lirycznie z Celińską

Jeśli do śpiewania bierze się zawodowa aktorka, zazwyczaj nie możemy liczyć na zbyt wiele. Cały projekt najczęściej wygląda tak, że artystka albo dostaje listę piosenek do wyboru i któreś z nich zaśpiewa, by album układał się w jakąś całość, albo po prostu przychodzi do producenta ze zbiorem piosenek, które jej dobrze wychodzą i potem taka papka trafia do tłoczni i do naszych słuchawek.

W przypadku Stanisławy Celińskiej, okrzykniętej polską Cesarią Evorą, sytuacja prezentuje się zgoła inaczej. Wszystkie piosenki, które słyszymy na płycie, powstały może i bez jej udziału, ale każda z nich była komponowana właśnie pod jedną wokalistkę. Nie ma szans, by mógł je wykonywać ktoś inny i by dalej były tak samo doniosłe i prawdziwe.

 Największą siłą artystki jest jej niesamowity głos, któremu czasami towarzyszy też zespół południowoamerykański, dodatkowo dodający autentyczności jej dziełom. Z każdą nutą i z każdą sylabą jesteśmy coraz bardziej pochłaniani przez ten świat pięknego dźwięku, jaki artystka prezentuje.

środa, 14 października 2015

Świętujemy, tańcujemy z Boney M!

Dla wielu słuchaczy, zwłaszcza tych młodszych, Boney M. może być symbolem dość sporego obciachu. Nie można się temu dziwić i tym bardziej nie za bardzo należy krytykować taką postawę młodych ludzi. W końcu pierwsze piosenki zespołu powstawały lata temu. Konkretnie – 40 lat temu.

Tak, to już ponad czterdzieści lat od dnia, kiedy po raz pierwszy zespół zagrał na scenie publicznej, a jego piosenki ruszyły w fale eteru. Prezentowane wydanie jest przeglądem dokonań zespołu przez te cztery długie dekady. Równocześnie, jest to także zapis tego, jak zmieniał się świat, bo chociaż u nas znane są szerzej raczej starsze i klasyczne piosenki formacji, to na tym trójpłytowym wydaniu pojawia się bardzo wiele mniejszych i większych przebojów, które starały się iść duchem czasu.

Pomysł ciekawy, czasami bardziej udany, czasami trochę mniej udany, ale dzięki temu po to rocznicowe wydanie na pewno mogą sięgnąć także osoby, dla których Boney M. nie było ani muzyką młodości, ani nawet czymś, do czego chcieliby za bardzo wracać.

Płyta, która przyda się w karnawale!

środa, 7 października 2015

A-ha, a-ha - dobra nuta!

Niektóre zespoły muzyczne pod wpływem chwili, impulsu czy określonych wydarzeń decydują się zakończyć swoją karierę. Wśród nich nie brakuje jednak i takich, które po dłuższym lub krótszym przemyśleniu dochodzą do wniosku, że nie było to najlepsza decyzja. Tak właśnie postąpił norweski zespół A – ha. Dzięki temu dzisiaj możemy cieszyć się ich kolejną płytą, która tym razem nosi tytuł „Cast In Steel”.

„Cast in Steel” to album, który dostarcza nam najwyższych doznań muzycznych. Uwagę przykuwa tutaj niezwykłe melodyjność, która niestety spotykana jest coraz rzadziej. Widać, że muzycy naprawdę przyłożyli się do swojego nowego dzieła. Każdy dźwięk dopracowany jest w najmniejszym szczególe. Nie słychać tutaj nawet przez chwilę wahania czy niezdecydowania. Norweskie trio przez całą płytę idzie jak burza, dając nam niezapomniane wrażenia muzyczne.

Płyta ukazała się 4 września 2015 roku. Jest więc na rynku absolutną nowością. Pewnie jeszcze nie wszyscy mieli okazję się z nią zapoznać. Mnie było to na szczęście dane. Nie żałuję wydanych na płytę pieniędzy. Dawno nikt nie dostarczył mi takich wrażeń muzycznych, jak właśnie norweski zespół A – ha! Szukasz doskonałej płyty, postaw właśnie na „Cast in Steel”.

Wielki powrót Sośnickiej

Zdzisława Sośnika to gwiazda polskiej piosenki. Znana kilku pokoleniom zniknęła ze sceny muzycznej na jakiś czas. Teraz powraca do nas albumem „Tańcz choćby płonął świat”. Albumem, który naprawdę zasługuje na uwagę tych, którzy kochają muzykę na najwyższym poziomie.

„Tańcz choćby płonął świat” to pierwszy od siedemnastu lat album polskiej piosenkarki. Inspiratorem jego powstania był Romuald Lipko, który wszystkim miłośnikom polskiej muzyki kojarzy się z Budką Suflera. To właśnie on jest autorem piosenki – prezentu, która nosi tytuł identyczny jak cały album.
Płyta to zbiór utworów o różnym charakterze. Znalazły się tutaj piosenki typowo taneczne, melancholijne ballady, klasyczny swing oraz kołysanka, która każdego z nas może doskonale ułożyć do snu.

Wszystkie piosenki artystka wykonuje z pełnym zaangażowaniem i właściwą dla niej perfekcją. Każdy dźwięk dopracowany jest w najmniejszym szczególe. Do tego dochodzą rewelacyjne teksty takich autorów, jak Jacek Cygan oraz Bogdan Olewicz.

Płyta „Tańcz choćby płonął świat” to idealny wybór dla tych, którzy szukają muzyki zachwycającej nie tylko dźwiękiem. To także fantastyczne, pozytywne i niezwykle głębokie teksty, które każdego z nas mogą skłonić do choćby chwili refleksji. Jedno jest pewne: Zdzisława Sośnicka przeżywa właśnie swój wielki powrót!

środa, 16 września 2015

Nowa płyta Schulza


Robin Schulz to prawdopodobnie obecnie najbardziej popularny didżej w Europie, który ma wielu zwolenników i jak się okazuje jego pierwsza płyta promowana hitowym singlem Prayer In C okazała się wielkim sukcesem. Obecnie wraca on do sprzedaży z nową płytą pod tytułem Sugar, która jest promowana singlem o tym samym tytule. W tej płycie stara się on postawić na taką samą formę, która już się sprawdziła i dba o to, by promować ten tytułowy singiel. Można jednak przypuszczać, że płyta, która pojawiła się w sprzedaży będzie miała problem z powtórzeniem sukcesu, jaki odniósł debiutancki krążek. Jak się bowiem okazuje płyta nie jest już tak dobrze przygotowana i muzycznie mimo, że podobna to brakuje jej tego błysku, który jest tak bardzo ważny. Trzeba się liczyć z tym, że będzie się nieźle sprzedawać, ale będzie to przede wszystkim na fali sprzedaży opartej na popularności pierwszej płyty. Natomiast ten krążek będzie miał problem, by zbudować grono nowych zwolenników Schulzowi, któremu jak się wydaje brakło tym razem tak dobrego pomysłu. Oczywiście życie to zweryfikuje już nie długo i okaże się jak ta płyta będzie się sprzedawać, ale o sukces na miarę Prayer in C będzie niestety bardzo trudno.

Slayer wraca po 6 latach


Slayer to niekwestionowana gwiazda trash metalu, która ma na swoim koncie wiele świetnych krążków, ale przez ostatnie 6 lat nie wykazywał się aktywnością. Wraca płytą Repentless, która jest na pewno odpowiedzią na oczekiwania fanów, którzy musieli mieć wiele cierpliwości, by w końcu tej nowej płyty się doczekać. Krążek starannie przygotowany został zarejestrowany w studiu nagraniowym w Los Angeles pod okiem doświadczonego Terry’ego Date’a, który współpracował z wieloma zespołami, które starają się tworzyć na podobnym gruncie muzycznym jak Slayer. Płyta jest udana, ale nieco inna od wcześniejszej twórczości Slayera. Przygotowana przede wszystkim w nowym składzie, co na pewno wpływa na niektóre dźwięki jakie usłyszymy. Oczywiście Slayer postarał się o przygotowanie dla nas dobrego krążku, który posłucha się z przyjemnością, gdy jest się fanem trashmetalu, ale jeśli wycięłoby się niektóre fragmenty płyty to mogę przypuszczać, że część fanów nie poznałaby, że przygotowane utwory zostały zrealizowane właśnie przez Slayera. To pokazuje, że tak naprawdę każdy autor może się nieco zmienić i czasami postawić na inne formy muzyczne, jeśli nie całościowo to przynajmniej w niektórych utworach.