czwartek, 6 sierpnia 2015

Kasia Kowalska na Woodstocku 2014

Czy Kasia Kowalska to ktoś, kogo moglibyśmy się spodziewać na Przystanku Woodstock, czyli w miejscu, gdzie raczej kobiece gwiazdy pojawiają się dość rzadko, a te, które w dodatku aspirują do nietuzinkowego artyzmu, pojawiają się w ogóle sporadycznie? Jak się okazuje, najważniejszy jest repertuar w połączeniu z odpowiednimi umiejętnościami scenicznymi artystki, by koncert na tym festiwalu był udany. No i nie należy zapominać, że chociaż szerszej publiczności Kasia Kowalska często prezentuje się jako wokalistka raczej umiarkowana, śpiewająca lekkie piosenki rockowe zahaczające nawet o pop, to jej prawdziwe korzenie są zdecydowanie cięższe i zazwyczaj to właśnie w cięższym graniu odnajduje się zdecydowanie lepiej. W 2014 roku była w wyjątkowo dobrej formie i chociaż nie zdobyła lauru publiczności, była bardzo bliska tego wyróżnienia. Kto tam był, może teraz powspominać, a kogo nie było, może posłuchać tej piosenkarki w repertuarze, z którego zna ją trochę słabiej, chociaż na pewno bardzo wiele osób nawet niezainteresowanych cięższym graniem pamięta te trochę cięższe początki wielkiego śpiewania Kasi Nosowskiej.

piątek, 31 lipca 2015

Muzyczne spotkanie z poezją księdza Twardowskiego

Płyta „On. Wiersze Ks. Jana Twardowskiego” to jeden z elementów oryginalnego projektu Słowo Zabiera Głos. Projekt powstał z inicjatywy społecznego komitetu pragnącego, aby setna rocznica urodzin znakomitego księdza-poety mogła zostać wykorzystana jako okazja do zaprezentowania jego twórczości kolejnym pokoleniom i nie można nie zgodzić się z tym, że wyjątkowe wydawnictwo muzyczne jawi się w tym kontekście jako strzał w dziesiątkę.


Album zawiera jedenaście utworów, a ich powstanie nie byłoby możliwe, gdyby nie mądra, inteligentna, piękna i wyjątkowo optymistyczna poezja Twardowskiego. Nie da się jednak ukryć, że o sile albumu decydują również jego twórcy, w tym zwłaszcza urzekający głos Weroniki Korthals. Gdyby nie zaproponowane przez nich brawurowe interpretacje utworów księdza, mielibyśmy do czynienia z jedną z wielu melorecytacji. Zyskaliśmy jednak mocne utwory dopracowane muzycznie i wokalnie, a więc takie, które są w stanie przetrwać próbę czasu zachwycając nie tylko w dniu wydania płyty, ale również w kolejnych latach. Poezja księdza Jana Twardowskiego jest tak świeża i niespotykana, że zawsze zasługuje na propagowanie. Płyta „On...” to przy tym najlepszy z możliwych hołdów składanych jej autorowi.

czwartek, 30 lipca 2015

Soufly - wysokie loty

Soulfly to jedna z tych grup, których po prostu nie wypada przedstawiać, miłośnicy ciężkiego brzmienia znają ją bowiem znakomicie. To jednak również jeden z tych zespołów, którymi warto się zainteresować nawet, jeśli nie jest się fanem metalu, mamy bowiem do czynienia z grupą innowacyjną, która nie tylko sama nie naśladuje, ale również skłania innych do analizowania jej utworów i wyciągania z nich dla siebie tego, co najlepsze.
Amerykański zespół powstał w odległym roku 1997, choć więc daleko mu do miana metalowych weteranów, trudno też utrzymywać, że jego problemem może być typowa dla debiutantów trema i zakłopotanie. Fanów na całym świecie zespół zdobywa między innymi dlatego, że od samego początku działalności scenicznej unika tego, co jednoznaczne. Tworzy muzykę, która znajduje się na pograniczu groove, trash oraz nu metalu, gdy jednak pojawia się okazja do tego, aby poflirtować z innymi gatunkami, muzycy z niej korzystają.
W połowie sierpnia premierę będzie miał kolejny jej album. Płyta „Archangel” zapowiada się przy tym nie mniej znakomicie niż wcześniejsze wydawnictwa zespołu. Sami członkowie zespołu zwracają uwagę na jej wyrazistość i swego rodzaju mistyczność, warto więc odliczać dni do premiery.

piątek, 17 lipca 2015

Księga dusz legend heavy metalu

Osoby zachwycone możliwościami, jakie stwarza muzyka heavy metalowa mogą mówić o naprawdę dużym szczęściem. Owszem, gatunek ten podlega zmianom i nie wszystkie zespoły budzą jednakowe uznanie ze względu na swoje dokonania muzyczne. Istnieje jednak pewna liczba kapel, na które zawsze można liczyć. Ich członkowie nie zamierzają przechodzić na emeryturę, a niemal każde zaproponowane przez nich wydawnictwo charakteryzuje się innowacyjnością i wnosi coś oryginalnego, co potem jest naśladowane i rozwijane przez innych. Jedną z takich kapel jest bez wątpienia Iron Maidem, którego płyta „The Book Of Souls” jest już szesnastym albumem studyjnym wydanym w czasie trwania wieloletniej kariery.
Tym razem Anglicy udali się do Paryża, aby przygotować materiał na swoje nowe wydawnictwo, a sam proces nagrywania różnił się nieco od tego, do czego przyzwyczaili nie tylko swoich fanów, ale w jakimś stopniu również samych siebie. Część utworów została napisana już w studio, niemal natychmiast ruszały więc próby przed nagraniem. Szybkość procesu dała tym piosenkom świeżość i trudno nie zgodzić się z tym, że ma się wrażenie, że mowa w ich przypadku o nagraniach koncertowych. Płyta to zatem kolejny eksperyment potwierdzający wysoką formę Iron Maiden.

wtorek, 30 czerwca 2015

Pitbull i jego „Dale”


Na początku karierę w przemyśle muzycznym robiło się  poprzez zagranie kilku dobrych koncertów, wydanie płyty i regularne pojawianie się w radio, które było głównym przekaźnikiem muzyki dla większości społeczeństwa. Trochę później najważniejsze stały się dobre teledyski, które do artysty przyciągały uwagę, by potem dopiero fani mogli go poznać. Droga do kariery w dzisiejszych czasach jest trochę inna, bo nawet jeśli nie jest to podstawowe miejsce działania poważniejszych artystów, to Youtube jest podstawową platformą, na której artysta daje się poznać swoim fanom i gdzie zdobywa prawdziwą popularność. Taka była właśnie kariera dość prowincjonalnego Pitbulla, o którym słyszała głównie rodzina i przyjaciele. Aż do momentu, kiedy stał się gwiazdą Youtube z ponad 7 miliardami wyświetleń jego teledysków. Dzisiaj już jego single i albumy sprzedają się w milionowych nakładach, a prezentowany Dale, chociaż jest to płyta hiszpańskojęzyczna, kolekcjonuje laury na całym świecie. Jeśli komuś udało się przetrwać bez zapoznania się z dokonaniami Pitbulla, lato jest najlepszym okresem, by nadrobić wszystkie swoje zaległości przynajmniej na tym jednym polu.

25 lat wyjątkowego brzmienia


Closterkeller jest formacją bardzo nietypową jak na polskie warunki muzyczne. Nie jest to ani typowy zespół „rockowy”, który gra piosenki pasujące idealnie do radia, ani nawet nie jest to kapela eksperymentująca z różnymi stylami i szukająca swojej drogi artystycznego wyrazu w muzyce. W ogóle słowo „kapela” nie pasuje do Closterkeller ani odrobinę. Ten zespół to od początku dobrze rozumiany przez wszystkich jego członków projekt artystyczny, który ma swoją ścieżkę i nieprzerwanie od ćwierć wieku nią podąża. Formacja gra tak zwany rock „klimatyczny”, który doczekał się szerokiego grona własnych fanów, chociaż właściwie należałoby powiedzieć, że ich sobie wyhodował, ponieważ ta formacja od początku trudna jest do samoistnego polubienia ze względu na wielkie różnice w ich formie w stosunku do tego, czego słuchamy na co dzień. Deja Vu nie jest typowo wspominkowym albumem, ale raczej reedycją ważnej płyty wykonaną na 25 lat po rozpoczęciu koncertowania przez tę niezwykle charakterystyczną ekipę. Głos szalenie charyzmatycznej liderki zespołu dalej niezmiennie powoduje, że włosy człowiekowi dęba stają.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Wspaniały głos na żywo


Jakość odsłuchu zależy niestety od tego, na jakim sprzęcie odtwarzamy muzykę. Tego szczegółu się nie przeskoczy. Bardzo mocno jednak muzyka jest też zmieniana przez to, co producent wykręci na konsoli muuzycznej i przez to, w jaki sposób będzie nagrywał poszczególne instrumenty i wokale. Zwłaszcza w przypadku ogólnie rozumianej muzyki rozrywkowej mamy z tym problem. Dlatego tak wielkie znaczenia mają rejestrowane na żywo koncerty, ponieważ wtedy może i dalej nie jesteśmy w stanie nic poradzić na pierwszy z problemów, ale nie ma już problemu drugiego. Jeśli w dodatku nagrywane są tak ciekawe osobowości, jak Patrycja Markowska, możemy liczyć na trochę inne interpretacje jej najbardziej znanych utworów, niżeli na płytach nagrywanych w studio. Ten album powstał głównie na podstawie płyty Alter Ego, ale trzeba podkreślać, że na wydawnictwie studyjnym pojawiły się interpretacje piosenek uznane w tamtym momencie z różnych powodów za najlepsze. W albumie nagrywanym na żywo dostaniemy propozycje w takiej formie, w jakiej najlepiej je czuje sama artystka, co jest zawsze wielkim przeżyciem dla osób naprawdę czujących muzykę. No i Patrycja Markowska ma też okazję udowodnić nam, że karierę zrobiła nie tylko dzięki nazwisku.